O nazwie Weneda

O nazwie Weneda.

Choć nie zawsze o tym pamiętamy to Wenedowie/Wendowie oraz Wandalowie/Wandalici to w Polsce tradycyjne i w pełni równorzędne miano do określeń Lechici, Polacy, Pomorzanie, Łużyczanie, Słowianie i tak dalej. Rozmaitych hipotez skąd pochodzić ma takie określenie jest oczywiście bez liku, z pewnością niemniej niż w przypadku pojęcia Słowianie. Wiele z tych hipotez urabiano niestety na fali konfliktu pomiędzy historykami niemieckimi i polskimi, co gorsza dokonując tu na potrzeby chwili przysłowiowego wylania dziecka z kąpielą. Dość powiedzieć, że identyfikowano Wenedów ze Słowianami zachodnimi, wschodniogermańskimi Wandalami, plemionami italo-celtyckimi, traktowano jako odrębny lud indoeuropejski, a nawet przedindoeuropejski. Tu jednak bardziej zajmuje nas żywotność samego pojęcia w kulturze staropolskiej. Być może równie przysłowiowa prawda jak zwykle leży pośrodku.

Pierwsze wzmianki o tajemniczym ludzie Wenedów/Wenetów to uwagi historyków rzymskich, Pliniusza Starszego z początku I wieku:„Niektórzy twierdzą, że ziemie te aż do rzeki Vistla zamieszkane są przez Sarmatów, Wenedów, Scirów, Hirrów.”, Tacyta z końca I wieku: Wenetowie przejęli wiele z obyczajów Sarmatów. Przebiegają bowiem w celach łupieskich wszystkie lasy i góry znajdujące się między Peucynami a Fennami. Jednak powinni być raczej zaliczani do Germanów, ponieważ budują domy, noszą tarcze i lubią szybkie, piesze marsze. Odróżnia ich to od Sarmatów żyjących na wozie i na koniu” oraz Ptolemeusza z wieku II: „zamieszkują Sarmację ogromne ludy: Wenedowie wzdłuż Zatoki Wenetyjskiej […] Z mniejszych zaś ludów siedzą w Sarmacji Gytonowie koło rzeki Wistula, poniżej Wenedów.”

Lilla_Weneda_Andriolli„Siedzi na harfie grająca”, Lilla Weneda, rys. Andriolli.

Wyraźniejsze zestawienie ludu Wenedów z etnosem słowiańskim pojawia się natomiast w „Getice” Jordanesa z połowy VI wieku:Wenetowie zaś, (…) pochodząc z jednego pnia, występują dzisiaj pod trzema nazwami: Wenetów, Antów i Sklawenów. I chociaż dzisiaj, w wyniku naszych grzechów wszędzie się srożą, wtedy wszyscy spełniali pokornie rozkazy Ermanaryka”. Potem identyfikacja taka upowszechnia się. Dla przykładu św. Bonifacy w liście do króla angielskiego Elthibalda, około roku 745-746, opisując zwyczaje Słowian nazywa ich nie inaczej jak Winedami, a Roczniki Alemańskie z roku 796 określają tereny zamieszkane przez Słowian jako „regionem Wandalorum”. Również William z Malmesbury, angielski historyk żyjący w latach 1080-1143, opisując wierzenia Połabian, a więc Lechitów/Słowian Zachodnich określa ich mianem Windelitów. Warto też odnotować Winetę – legendarny gród i port z latarnią morską u ujścia Odry, który według relacji zamieszkiwać mieli zachodniosłowiańscy Pomorzanie.

Tym sposobem docieramy do początków państwa polskiego i jednego z jego twórców – Mieszka I. Gerhard z Augsburga w pisanej w latach 983 – 993 hagiografii świętego Ulryka nazywa Mieszka nie inaczej jak wodzem Wandalów (dux Wandalorum, Misico nomine). Gdy w roku 992 Mieszko umiera, w rocznikach Kościoła niemieckiego zapisuje się: „obiit Misica dex Vandalorum”„zmarł Mieszko książe Wandalów”. Natomiast około roku 1225, w „Heimskringli”, staronordyckim zbiorze sag spisanym przez islandzkiego historyka i poetę Snorriego Sturlusona Mieszko lub Bolesław Chrobry (wg innych teorii szczeciński Bogusław I) zostaje określony jako Król Wendów (w staronordyjskim Burizleif Vindakonungr). Powtórzmy zatem bo warto: mianem książąt Wenedów/Wandali określano pierwszych historycznych władców Polski i Pomorza. A to oczywiście nie koniec.

Co istotne, wcześniej od dzieła Snorriego bo w latach 1190-1208 powstaje słynna „Kronika Polski” (łac. „Historia Polonica”) Mistrza Wincentego Kadłubka. Tam dla jej autora oczywistym jest, iż od imienia legendarnej królowej Wandy pochodzić ma nazwa najważniejszej rzeki królestwa czyli Wisły. Jak wynikałoby z przekazu Mistrza Wincentego nazywano ją pierwotnie (lub alternatywnie) mianem Wandal, a ludy zamieszkujące jej dorzecze Wandalami. Dodajmy, że postać królowej Wandy interpretuje się obecnie jako dawną boginię plemion prapolskich, a relacja Mistrza Wincentego należy tu do jednej z najcenniejszych. W tym samym czasie co „Kronika Polski”powstaje również „Otia imperialia”, gdzie jej autor, pochodzący z Anglii Gerwazy z Tilbury wprost stwierdza, że Polacy „określani są mianem Wandalów i sami tak siebie nazywają”.

Sto lat później w Kronice Dzierzwy pojawia się informacja, iż Wandalici, zwani obecnie Polakami wywodzą się od mitycznej postaci Wandala (warto tutaj pamiętać, że określenie wandal nabrało współczesnego skojarzenia dopiero w epoce oświecenia). Niedługo potem napis jaki każe wyryć Król Kazimierz Wielki (1310-1370) na odbudowanym grobowcu swojego wielkiego przodka Bolesława Chrobrego to według tradycji  „rex Gothorum et Polonorum” lub według innych źródeł  „Regnum Sclavorum, Gothorum sive Polonorum”. W obu przypadkach sprowadza się to do: „Bolesław Chrobry, król Polaków i Gotów”. Rzeczywiście na terenie obecnej Polski Goci stanowili obok Wandali-Lechitów istotny element mozaiki plemiennej, a jakaś ich część mogła zeslawizować się zachowując przy tym okruchy własnej tradycji. Stało się tak w przypadku Gotów osiadłych w innych częściach Europy.

W kolejnych wiekach pamięć o Wenedach/Wandalach nie zamiera, a wręcz przeciwnie. Żyjący w XV w. kronikarz Jan Długosz nadal zwie Wisłę: „rzeką Wandalów”. Pochodzeniu Polaków od Wandalitów nie sprzeciwia się nawet Maciej z Miechowa jeden z prekursorów doktryny Sarmatyzmu, a dużo później Jan Jurkowski, poeta przełomu renesansu i baroku opatruje jedno ze swych dzieł tytułem „Chorągiew Wandalinowa” (1607 r.). Tradycja ta przygasa dopiero wraz z nadejściem epoki Sarmatyzmu. Mimo to koneksje wenedyjskie i gockie stają się istotne także dla królów polskich z dynastii Wazów. Objawia się to w ich oficjalnej tytulaturze. I tak tytuł Zygmunta III Wazy brzmi: „Z Bożej łaski król Polski, wielki książę litewski, ruski, pruski, mazowiecki, żmudzki, inflancki, a także dziedziczny król Szwedów,Gotów i Wenedów. Nie inaczej czynią jego następcy, oto tytuł Władysława IV Wazy: „Z Bożej łaski król Polski, wielki książę litewski, ruski, pruski, mazowiecki, żmudzki, inflancki, smoleński, siewierski i czernihowski, a także dziedziczny król Szwedów, Gotów i Wandalów, wybrany Carem Rosji”.

W świetle powyższego nie dziwi zatem fakt, iż jeden z najważniejszych utworów poetyckich Juliusza Słowackiego nosi znamienny tytuł „Lilla Weneda”. Powstały w roku 1839 jest prawdopodobnie ostatnim tak znanym, a zarazem czerpiącym bezpośrednio z żywej jeszcze tradycji staropolskiej, nawiązaniem do miana starożytnego ludu Wenedów. Powyższe przykłady można oczywiście mnożyć docierając aż do historycznego i współczesnego określenia Słowian Zachodnich – Wendowie (staroangielski: Winedas, staronordyjski: Vindr, niemiecki: Wenden, Winden, duński: Vendere, szwedzki: Vender), następnie południowosłowiańskiego dialektu prekmurskiego nazywanego przez Węgrów językiem wendyjskim, czy umieszczenia na mapie Pomorza, pomiędzy Szczecinem, a Gdańskiem krainy o nazwie Vandalia, jak zrobił to w roku 1536 Sebastian Münster. Jako ciekawostkę można tu dorzucić współczesną tytulaturę królów Danii, w tym obecnej Królowej Małgorzaty II używającej między innymi tytułu księżnej Wenedów i Kaszubów, a to za sprawą niegdysiejszych związków Danii i Pomorza.

Co intrygujące, w przypadku zachodniosłowiańskich Lechitów-Wenedów i wschodniogermańskich Wandali nazwy te nieustannie zbiegają się właściwe w jedność i to – jak często się uważa – w ramach generalnie pokojowej koegzystencji. Dlaczego tak się stało? Na obecnym etapie trudno podjąć się odpowiedzi na tak postawione pytanie. Ważna jest jednak – w warstwie kulturowej – wielowiekowa żywotność tego przeświadczenia.


Zapraszamy serdecznie na strony naszego projektu oraz forum. W uzupełnieniu do powyższego opracowania polecamy również nasz tekst „Czym jest projekt Weneda?”.